• Wpisów: 228
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis: 7 lat temu, 11:04
  • Licznik odwiedzin: 322 327 / 3570 dni
 
achajka
 
Licia Troisi mnie zaskoczyła. Tak ogólnie. Kupiłam pierwszy tom "Wojen Świata Wynurzonego", bo żeńska bohaterka, do tego wojowniczka, świetnie wyszkolona, na okładce paraduje w skórzanym gorsecie i z blond kosą do pasa, etc etc, no jak tu się nie zainteresować... Czytam właśnie trzeci, ostatni tom trylogii i powiem szczerze, że chociaż fabuła nie jest jakaś genialna, to jednak dosyć mnie wciągnęła (świadczy o tym chociażby kolejny już post na temat Troisi i jej bohaterki Dubhe, chyba trzeci...). Tak sobie jednak siedzę i myślę, i nie wiem właściwie, co mnie tak w tej książce pociąga. Może to, że chociaż nie jest jakaś wstrząsająco oryginalna, nie jest jedynie zlepkiem powszechnie znanych wątków fantasy (z czym mamy do czynienia chociażby w twórczości "młodego geniusza" Ch. Paoliniego), chociaż i tutaj też właściwie wszystko już było: podróż, wojna, czarodziejki i czarodzieje, wojowniczki i wojownicy, smoki, królowie, książęta, mistrzowie i uczniowie, ratowanie świata, ratowanie życia, klątwy i pieczęcie, szaleństwo, śmierć, przyjaźń rodząca się z początkowej niechęci. Może to jednak kwestia tego, że pierwszy raz czytam włoskie fantasy, stąd ta woń świeżości i nowatorstwa. Sama nie wiem właściwie, skąd to wynika, i może dam sobie spokój z poszukiwaniami powodów. Trylogia podoba mi się niesłychanie i na tym poprzestanę. Chociaż... jeszcze jej nie skończyłam czytać, kto wie co będzie po przewróceniu ostatniej strony...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego